10 sie 2020

Dziennik budowy: mamy płot!



Bracia Golec śpiewali kiedyś "tu na razie jest ściernisko....", a ja mówię tu będzie nasz dom. Na razie jest płot! :)

  Gdy mniej więcej w październiku ubiegłego roku pojęliśmy decyzję o budowie domu pomyślałam, że wiosną 2020 staną mury a jesienią będziemy wykańczać środek. Taaaaa niemądra ja :D Nie wiedziałam wtedy ile papierologii jest przed rozpoczęciem budowy! Znajome mówiące wybudujesz się w 3 miesiące nie wspomniały, że po roku oczekiwania na zgody z urzędów :D

  Warunki zabudowy poprawialiśmy dwa razy. Najpierw nie wiedzieliśmy na jaki dom możemy sobie pozwolić na tej działce więc wpisaliśmy za małe parametry, przy drugiej poprawce architekt zapomniał uwzględnić w metrażu ganek i taras. Zamiast standardowych trzydziestu dni wyszły trzy miesiące :)

  Stwierdziliśmy, że nie ma się co stresować bo nie unikniemy czekania na decyzje urzędowe. Spokojnie działaliśmy w kwestiach, które nie wymagały zgody. W czerwcu postanowiliśmy ogrodzić działkę. Na razie z trzech stron. Front działki zostawiliśmy otwarty, tak by koparki, wywrotki i inny sprzęt miał łatwy dojazd do budowy. 

NASZ WYBÓR


  O rozważaniach na temat płotu możecie przeczytać we wpisie: jaki płot wybrać?  Dalczego wybraliśmy płot z paneli siatkowych? Ze względów estetycznych i finansowych. Taki płot podobał nam się obojgu a cena była do przyjęcia. Argumentem za był także fakt, że taki płot nie wymaga malowania co kilka lat jak np. drewniany.

  Zdecydowaliśmy się na płot z paneli metalowych ocynkowanych z betonową podmurówką. Zarówno płot i podmurówka są w kolorze antracytowym. Panele z siatki kupiliśmy w lokalnej firmie ROLMAX, cena była konkurencyjna i zupełnie nie dlatego, że to firma mojego szwagra ;)

  Betonowe elementy malowaliśmy samodzielnie. W pierwszej kolejności użyliśmy podkładu Cerplast Atlas, który zawiera kruszywo dzięki czemu posiada wysoką przyczepność i jest środkiem gruntującym. Jeśli ktoś mówi Wam, że po pomalowaniu podmurówki po kilku latach farba zaczęła się łuszczyć to znaczy, że nie zastosował odpowiedniego gruntu. Do gruntu dodaliśmy barwnik marki Śnieżka (Colorex 90 czarny). Dzięki temu zabiegowi od razu uzyskaliśmy ciemny kolor, który nie będzie przebijał spod finalnego koloru. Na zagruntowaną powierzchnię nałożyliśmy farbę silikonową Silmal Lakma w kolorze RAL7021.

KOSZTY:

Koszty w dużej mierze zależą od miejsca, w którym mieszkamy. W dużych miastach z pewnością zapłacimy więcej niż na wsi. U szwagra mniej niż w zwykłym sklepie :) Dlatego koszy jakie ponieśliśmy są jedynie orientacyjne. Długość ogrodzenia w naszym przypadku to 110 metrów. Całkowity koszt (panele, podmurówkia, słupki, uchwyty, itp.) to nieco ponad 9 tys. zł. Montaż we własnym zakresie.



Symboliczne wkopanie pierwszego słupka nie mogło należeć do nikogo innego jak do Leona. To główny kierownik budowy! :)





Kolejnym etapem będzie nawiezienie ziemi by wyrównać poziom działki. Zaczekamy jednak z tym do momentu wykopania fundamentów. Wykorzystamy piach a na wierzch damy lepszą ziemię. 

Na koniec mam dobrą wiadomość: MAMY ZGODĘ NA BUDOWĘ! :) Właśnie dostaliśmy pismo!


Share:

10 komentarzy:

  1. Świetnie wygląda ten płot. Bardzo nowoczesny wybór :) Widzę, że synek bardzo pomaga!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, 110 metrów i 9000 zł! Sprzedaję białe ogrodzenia PCV i przy takim metrażu wychodzą dziesiątki tysięcy. A u Was tanio i estetycznie. Super! Pozdrawiam - mama Leona i Lei ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze jest ogrodzenie, wtedy działka staje się działką i zaczyna być już swojsko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałem wcześniej o ROLMAX.
    Postanowiłem przeczytać o tym recenzje pracowników tego serwisu https://otrude.net/pl
    Całkiem dobra firma

    OdpowiedzUsuń